Relacja z wycieczki Grupy Środowiskowej Stowarzyszenia „KOLONIA” - 2011
 
Aby tradycji stało się zadość jak co roku w okresie wakacyjnym wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę poznając uroki naszego kraju. Tym razem naszym celem była południowo-wschodnia część województwa świętokrzyskiego. Wycieczka odbyła się już na samym początku wakacji, w dniach 1-2 lipca. 
 
Pierwszym etapem było zwiedzanie Zamku w Baranowie Sandomierskim, który znajduje się jednak w województwie podkarpackim.  Nie obyło się bez małych przygód transportowych, ale na szczęście wszystko skończyło się pomyślnie. Zamek w Baranowie Sandomierskim został wzniesiony pod koniec XVI wieku i był siedzibą rodu Leszczyńskich. Wspaniałą architekturę Zamku przypominającą królewski Wawel "Mały Wawel" zawdzięczamy najprawdopodobniej włoskiemu architektowi i rzeźbiarzowi Santi Gucci’emu. Ostatnim właścicielem Zamku z rodu Leszczyńskich był Rafał X, którego syn-Stanisław Leszczyński był królem Polski. Potem Zamek w Baranowie Sandomierskim przechodził kolejno w posiadanie rodzin: Wiśniowieckich, Sanguszków, Lubomirskich, Małachowskich, Potockich i Krasickich. W 1867 r. dobra baranowskie nabył Feliks Dolański. Następnie Zamek odziedziczył Stanisław Dolański, który postanowił go odrestaurować po pożarze w 1898 r. Pod kierunkiem krakowskiego architekta Tadeusza Stryjeńskigo, przeprowadzono zmiany w rozkładzie pomieszczeń. W tym czasie urządzona została secesyjna Kaplica ozdobiona imponującymi witrażami Józefa Mehoffera oraz ołtarzem z obrazem Jacka Malczewskiego „Matka Boska Niepokalana”. W posiadaniu rodziny Dolańskich Zamek pozostał do II wojny światowej. Oczywiście zapraszam wszystkich gorąco do odwiedzenia Zamku, szczegóły na stronie internetowej www.baranow.com.pl
  
Następnie udaliśmy się do pobliskiego Sandomierza. Najpierw jednak zatrzymaliśmy się na obiad, aby zaspokoić głód i być przygotowanym na dalsze atrakcje. A potem już krótki podjazd pod Stare Miasto i spacer na tymczasową przystań, gdzie czekał na nas statek. Pomimo niezbyt sprzyjającej pogody widok Sandomierza z poziomu Wisły, która tym razem była wyjątkowo niskiego stanu wody (jak mówił kapitan poziom wody był o ok. 8 metrów niższy od ubiegłorocznego, kiedy pamiętna powódź dotknęła Sandomierz), był znakomity. Uczestnicy bardzo chętnie robili sobie zdjęcia z kapitanem dostając jednocześnie okolicznościowe pieczątki nie tylko na kartach i widokówkach ale w przeróżne miejsca na własnych ciałach.
 
 Zabytki Sandomierza są oczywiście bardzo liczne (w sumie określa się ich ilość na 120 obiektów) i nie sposób wszystkich odwiedzić chociażby w ciągu jednego dnia. Do najważniejszych i godnych polecenia należą: Zamek, Ratusz, Brama Opatowska, kościół św. Jakuba z zespołem klasztornym Dominikanów, kościół św. Ducha, kościół św. Pawła, kościół św. Józefa, Katedra, Dom Długosza, Collegium Gostomianum i wiele innych. Wszystkie te obiekty znajdują się na wzgórzu w obrębie Starego Miasta, więc na szczęście nie grozi im zalanie. Dla zainteresowanych można odbyć wirtualny spacer po Sandomierzu i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy ze strony www.sandomierz.pl
  
Po tych atrakcjach czas już było udać się na miejsce noclegu, schroniska PTSM
w Łagowie. Dotarliśmy tu około godz. 19.00, szybkie rozładowanie bagaży, zakwaterowanie i czas na zasłużony odpoczynek. Jednak już po kolacji czekały na nas atrakcje przygotowane przez naszych niestrudzonych wolontariuszy (Monikę Chorobik, Annę Piwowarską, Mateusza Pitalę) i p. Danusię Kostowal-Suwaj. Były konkursy, zabawy, wspólne śpiewanie i naturalnie nagrody. W takiej atmosferze czas bardzo szybko minął i ani się obejrzeliśmy a minęła już godz. 22.00, czas do łóżek. 
 
Nazajutrz, po śniadaniu i zapakowaniu bagaży wyruszyliśmy w dalszą część naszej wycieczki. Pierwszym punktem był Opatów, jedno z najstarszych polskich miast. Rozpoczęliśmy od zwiedzania Kolegiaty pw. Św. Marcia, która jest jednym z najcenniejszych zabytków architektury romańskiej w Polsce (datowana na XII wiek). Znana jest ona m.in. z nagrobków rodziny Szydłowieckich i tzw. „Lamentu Opatowskiego”. Znajduje się tu także dokument lokacyjny Opatowa „Przywilej Opatowski”. Po zwiedzeniu Kolegiaty udaliśmy się do Rynku, gdzie mieści się początek podziemnej trasy turystycznej. Powstała ona na bazie układu dawnych piwnic kupieckich, wyrobisk połączonych na różnych poziomach schodami. Udostępniona do zwiedzania w 1984 r. trasa jest unikatowym przykładem architektury podziemnej. Zawiera 50 łukowo sklepionych komór o długości 400 m i biegnie pod rynkiem na trzech poziomach piwnic, sięgających do 14,5 m głębokości.
 
Po tych doznaniach duchowych i turystycznych przyszedł czas na coś dla ciała. Udaliśmy się zatem do pobliskich restauracji, aby „naładować akumulatory” na dalszą drogę. Następnie wyruszyliśmy do Ujazdu, gdzie znajduje się Zamek Krzyżtopór, jeden z największych zamków Europy, niestety w ruinie. Ogrom budowli (powierzchnia 1,3 hektara, kubatura 70 tys. m3, długość murów 600 metrów, tyle okien ile dni w roku - 365, tyle komnat ile tygodni - 52, tyle wielkich sal ile miesięcy - 12,  tyle baszt ile pór roku -4) zachwycił wszystkich. Jednak zbyt długi czas oczekiwania na przewodnika zmusił nas do samodzielnego zwiedzenia zamku. Jedno nie ulega wątpliwości, gdyby został on chociaż w części odrestaurowany byłby jedną z większych atrakcji w Polsce, a może nawet w Europie. Zresztą taki był zamysł budowniczego Krzysztofa Ossolińskiego, aby przyćmić sławą wszystkie zamki magnackie w Polsce i nie tylko.
 
Przed nami ostatni, ale chyba najciekawszy, zwłaszcza dla dzieci, a może nie tylko punkt naszej wycieczki. Jako że czas zwiedzania wyznaczony był wcześniej nie mogliśmy się spóźnić do krainy Koziołka Matołka, do Pacanowa. Nowoczesny obiekt Europejskiego Centrum Bajki (budynek oddano do użytku w roku 2010) zrobił na nas niesamowite wrażenie, a już jego wyposażenie i zagospodarowanie terenu  to prawdziwe dzieło sztuki. Podzieleni na cztery grupy zanurzyliśmy się w świat bajek i baśni. Zwiedzanie było znakomita zabawą i edukacją dla najmłodszych, ale starsi też mogli sobie powspominać dziecięce lata, świat bajek, dawnych dobranocek. Na pewno miejsce to jest godne polecenia do zwiedzenia dla wszystkich. Jeśli ktoś chce zobaczyć więcej szczegółów zapraszam na stronę www.pacanow.eu.  
 
I tak nasz plan został zrealizowany. Niezwykle zmęczeni ale bardzo zadowoleni wyruszyliśmy na ostatni odcinek drogi z Pacanowa do Sułkowic. Podróż przebiegła bez żadnych niespodzianek i już po godzinie 19 dotarliśmy do domów. Niektórzy z uczestników snuli już plany na kolejne wycieczki podając różne propozycje wyjazdów, w tym nawet zagraniczne.  
 
Wycieczka była możliwa dzięki dofinansowaniu Gminy Sułkowice w ramach "Spotkań konsultacyjno-integracyjnych" realizowanych przez Stowarzyszenie "KOLONIA" w roku 2011 oraz darowiznom uczestników wycieczki.
   
Andrzej Piwowarski